Pierwszy przepis (mój ulubiony zresztą :D ), którym mam zamiar z wami się podzielić w ramach kategorii “Karta dań”, będą moje słynne wafle, które robią furorę wśród mojej rodzinki (która regularnie mnie nęka bym je robiła xD ) oraz znajomych.
Robi się szybko i prosto, a wszystkie składniki bez większych problemów powinny być dostępne w okolicznym sklepie :)
Ingridjents!
- jak się zapewne domyśliliście, pierwszym składnikiem, bez którego ten przepis się nie obędzie są wafle xD (ja zazwyczaj kupuję 2 opakowania, w których jest po 5 plastrów w każdym – przy czym już w końcowym “montażu” na każdy duży wafel składają się 4 plastry, a przez to na końcu zostają mi 2 luzem. W tej sytuacji albo zostawiam je aby ktoś sobie schrupał na przekąskę, albo próbuję podczas nakładania masy czekoladowej tak ją rozłożyć aby zostało jeszcze coś na końcu, do zrobienia wychudzonego wafelka z jedną tylko warstwą czekolady ^__^ )
- mleko w proszku (jedno opakowanie zupełnie wystarcza :) )
- kakao (ja osobiście używam tego firmy Decomoreno. Zwykłe kakao z niego też wychodzi mniamuśne :>
Tylko broń Boże nie użyjcie czasem takiego już słodzonego! :O) - jedna kostka masła (200g)
- szklanka cukru
- 3/4 szklanki wody
Oki, skoro już mamy wszystkie składniki, przychodzi pora na przygotowanie masy!
Na początek na małym ogniu roztapiamy w garnku masło w wodzie z cukrem (lepiej nie brać jakiegoś maleńkiego garnuszka jak do gotowania mleka tylko coś trochę większego ;) )
Jak już się ładnie nam wszystko rozpuści, trzeba to wszystko ostudzić. Żeby nie marnować czasu na zbędne czekanie, ja zazwyczaj wlewam zimną wodę do zlewu i wsadzam tam garnek. Tylko powinno się to regularnie mieszać żeby nie zrobił się korzuszek bo wtedy jest niefajnie. I oczywiście uważajcie żeby przypadkiem woda się wam do środka nie wlała xD
Kiedy ten płyn … ta maź … no, to coś, osiągnie temperaturę pokojową, przychodzi kolej na dodawanie obiektów sypkich ;)
Osobiście nie wsypuję na raz mleka w proszku razem z kakaem, tylko zaczynam najpierw od mleka, żeby uzyskać tak na oko odpowiednią gęstość masy (czyli w tym przypadku wychodzi mi zazwyczaj jakieś 3/4 opakowania), a dopiero potem dodaję kakao. Ale tutaj ilości nie podam, bo oczywiście sprawa czekoladowistości waszego nadzienia zależy czysto od waszych osobistych preferencji smakowych :)
(jest jeszcze wersja alkoholowa, która zawiera zwyczajnie 2-3 łyżki wódki. co prawda jakiegoś nadzwyczajnego efektu to nie daje, ale zawsze pozostaje ta świadomość :} )
Na koniec oczywiście pozostaje już tylko rozsmarować powstałą masę na waflach ^__^ (w moim przypadku, zawsze smaruję pierwszy plaster po tej stronie z głębokim oczkiem, a pozotałe plastry po drugiej stronie, z tym mniejszym, co by to od nadmiaru nadzienia wafle czasem zwyczajnie się nie rozpaćkały :P )
No i DONE! :D
Teraz pozostaje tylko je zawinąć spowrotem w jakąś folię i odstawić na parę godzinek, żeby się to wszystko ze sobą pospajało. (a z żądzą pochłonięcia tego natychmiast trzeba sobie jakoś poradzić xD)
Wafle te z pewnością idealnie nadadzą się nie tylko jako domowy zapychacz, ale też spokojnie będzie można nimi poczęstować kogoś kto wpadł do Was w odwiedziny ;)
Ja osobiście uważam, że są one n do potęgi trylionbiliardowej razy lepsze od tych sklepowych!
Bon appetit! ;)
