Archive for Luty, 2012


No to WordPress mi napędził strachu!

Jeśli ktoś tu w przeciągu ostatnich 18 godzin zaglądał, to pewnie nie mógł za bardzo nacieszyć oczu moim blogiem. Powitała go zamiast tego strona główna WordPress’u z informacją, że “This blog has been archived or suspended (…)“  :)

Otóż wczoraj wieczorem, kiedy chciałam zerknąć na parę rzeczy na swoim blogu przywitała mnie na kokpicie informacja, że zawiesili mi blog ze względu na złamanie zasad ToS’u.

Pierwsza reakcja to oczywiście:

… że… ale…. ale JAK TO?!  O.O …
Jak to “it does not comply with the WordPress.com Terms of Service or advertising policy” ?!
Przecież niczego nie reklamuję! *le gasp*

Całe szczęście dzisiaj okazało się, że to nie kwestia tego, że bezprawnie śmiem reklamować jakąś firmę czy też inny rodzaj samowolki uprawiać, tylko ich automatyczny anty-spam oflagował jeden z zamieszczonych przeze mnie odnośników. Uffff!

Cóż, najwyraźniej ktoś jest troszkę przeczulony na punkcie odnośników do każdej innej strony niż Wiki czy YouTube ;)

A już myślałam, że będę musiała porzucić ten blog!
All’s well that ends well :)

Jakiś czas temu natknęłam się na artykuł Gazety Wyborczej, który relacjonuje krótko spór nad kolejnymi planami zmian w naszym jakże wspaniałym szkolnictwie. Przyznam, że byłam w niemałym szoku.

O co ten cały rumor?

Otóż MEN planuje włączyć do zajęć w ramach przedmiotu  licealnego(!) “Przyroda” między innymi takie tematy jak astrologia i różdżkarstwo.

Cele – oczywiście jak zawsze w takich przypadkach -  światłe. Zajęcia te miałyby rozumiem poszerzyć horyzonty myślowe uczniów. Pokazać im jakie jest wiodące stanowisko naukowe wobec takich zagadnień. Kto bowiem nie natknął się choć raz na jakiś artykuł czy wpis w blogu poświęcony chociażby homeopatii?

Ale jest jeden problem. Choćbyśmy nie wiadomo jak bardzo tego chcieli – nauczyciele nie mają i nie będą mieli odpowiednich do tego kwalifikacji. A na pewno nie w stopniu takim, żeby rzeczywiście wiedzę na te tematy przekazać rzetelnie, z zachowaniem merytorycznej wartości.

Pomysł ten zapewne nie byłby taki kontrowersyjny gdyby nie to, że w połączeniu z sytuacją gdzie masowo ucinane są godziny z dużo ważniejszych przedmiotów jak historia (która nawet przed tym była i tak już mocno okrojona) oraz fizyka, rysuje nam się bardzo przykra perspektywa poziomu wiedzy przyszłych pokoleń.

Coś czuję, że jeszcze kilka takich reform, a rodzic będzie musiał sam się zabierać za odpowiednie wyedukowanie własnego dziecka, bo na szkołę to nie będzie za bardzo co liczyć.

Pozostaje mi tylko się cieszyć, że etap liceum mam już za sobą…

Fun fact (bo pozostaje już tylko się śmiać ;) ): Religia oczywiście pozostaje w stanie nienaruszonym! ;)

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.