Archive for Luty, 2010


Typowy chłodny zimowy dzień.

Misja – oddać książkę do biblioteki.

Jako, że niespodziewanie pojawiły się chęci – co się ostatnio rzadko zdarza – tako też Mieszadło postanowiło wziąć przy okazji ze sobą aparat (fotograficzny żeby nie było).

Mission Get Rid Of That Book succesfully accomplished.

Dalsza akcja dzieje się po drodze do domu.
Oczywiście zaraz po opuszczeniu biblioteki, główna bochaterka przechodzi do bacznego obserwowania mijanego otoczenia.

Interesting object spotted!

Głowna przeszkoda – śnieg, w który zapadało się po kolana  (Dzięki Bogu za te wysokie buty!!!)
Ale to nic! Mieszadło brnie w zaspę, gdyż jest wybitnie zdeterminowane do zrobienia dzisiaj jakichś zdjęć.

Agent M. zaczaja się na obiekt A i wyjmuje niezbędny sprzęt.

Pstryk! …  Ehh, za jasne.

Pstryk! …  Kurcze, rozmazane.

Pstryk!bzzzzt…. Koniec baterii.

O’___’O

Ha HA! I tu cię mam!

Mieszadło wyjmuje z torebki zapasowe baterie. Ponownie włącza aparat.

Bzzzzt…  Aparat tupnął wyimaginowaną nogą i zaciął się stwierdzając w głębi technologicznej duszy, że mu za zimno.

D:

Epic fail followed by Facepalm

Agent M. wracając do domu po nieudanej akcji w połowie drogi zatrzymuje się, odwraca… “Jeszcze tu wrócę!”

…to bym zapewne się nie pakowała w takie g… jakie mnie po weekendzie przez najbliższy semestr czeka ;p

Oczywiście kierując się dobrymi chęciami (którymi nie niebo się brukuje) pomyślałam sobie, że czemu by nie skorzystać z pewnych możliwości jakie daje mi moja uczelnia i tak sobie skomponować plan studiów co bym mogła się opierdalać w ostatnim semestrze i na spokojnie przygotować do licencjatu.

Co gorsza, że kasy ostatnio mi zaczęło nadmiernie ubywać, wpadłam na pomysł godny bajkowego Dobromira coby to jakichś korków zacząć udzielać. W sensie korepetycji ofkors, bo do zamykania napojów procentowych mnie nie ciągnie.  Jeśli już to można by się nad otwieraniem zastanowić  ;)  Ale w drugą stronę nie idzie.
Ale wracając do tematu – akurat niedawno znalazł mi się ochotnik (człowiek nie wie na co się naraża :d ), więc dodatkowe 2 godziny z życiorysu naszykowane do wycięcia (plus czas spędzany na sprawdzaniu i tych wszystkich przygotowywaniach. właściwie gdyby wziąć pod uwagę to wszystko – to dwa plusy)

Tak więc koniec końców czeka mnie już po tym weekendzie radosnych 15 przedmiotów, które się zakończą bajkowymi 15 egzaminami plus korek znaczy – wisienka na tym przepysznym torcie, którego nie muszę dalej opisywać.

To se zaplanowałam :P

Teraz przy życiu utrzymuje mnie jedynie myśl, że to będzie ostatni semestr gdzie czeka mnie taka harówa :P

Na milsze zakończenie cytat dnia: “Uniwersytety są skarbnicami wiedzy: studenci przychodzą ze szkół przekonani, że wiedzą już prawie wszystko; po latach odchodzą pewni, że nie wiedzą praktycznie niczego. Gdzie się podziewa ta wiedza? Zostaje na uniwersytecie, gdzie jest starannie suszona i składana w magazynach.” T. Pratchett

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.