Archive for Październik, 2009


Dzisiaj wam zaserwuję 10 utworów, które mniej lub bardziej wiążą się z gatunkiem muzycznym jakim jest Rock. ;)

Nie będę ukrywać, że jest to jeden z moich ulubionych gatunków muzycznych ^__^
(dlatego możecie się prędzej czy później spodziewać kolejnej dawki :D )

Prosiłabym tylko o powstrzymanie się od komentarzy typu: “Jak mogłaś coś takiego tu dać?! Przecież to wcale nie jest Rock! D:< “  itp. itd.
Specjalistką od gatunków muzycznych nie jestem, a i też moim skromnym zdaniem tyle się narobiło tych przeróżnych odmian i podgatunków wszelkiego rodzaju, jakieś glam rocki, rock eksperymentalny, art rock, krautrock(!? O__O)  (na  Wiki można całkiem ładną listę popodziwiać), że koniec końców ciężko określić co podpada pod Rock a co już nie.

Pora na zapowiedzianą wcześniej listę ;)  (nie zamieszczam tu bezpośrednio filmików youtubowych co by to zbytnio stronki nie rozciągać, dlatego pod każdą nazwą macie sprytnie ukryty link do filmiku ;) )

  1. 30 Seconds to Mars – Capricorn
  2. Apocalyptica – Path
  3. Bullet for My Valentine – Forever and always
  4. Korn – Evolution
  5. Evanescence – Lithium
  6. Linkin Park – Papercut (nie będę ukrywać, że osobiście czekam, aż może wydadzą jeszcze płytę na miarę Hybrid Theory ;) )
  7. Systen of a Down – Aerials
  8. Nightwish – Wish I Had An Angel
  9. Green Day – American Idiot (już sam tytuł uwielbiam xD )
  10. Disturbed – Land of Confusion

No i to by było dzisiaj na tyle ;)

Oczywiście jeśli chcecie to możecie osobiście polecić jakąś piosenkę ^__^ Zapraszam w tym celu do komentowania ;)

Wafle z czekoladą

Pierwszy przepis (mój ulubiony zresztą :D ), którym mam zamiar z wami się podzielić w ramach kategorii “Karta dań”, będą moje słynne wafle, które robią furorę wśród mojej rodzinki (która regularnie mnie nęka bym je robiła xD ) oraz znajomych.

Robi się szybko i prosto, a wszystkie składniki bez większych problemów powinny być dostępne w okolicznym sklepie :)

Ingridjents!

  • jak się zapewne domyśliliście, pierwszym składnikiem, bez którego ten przepis się nie obędzie są wafle xD (ja zazwyczaj kupuję 2 opakowania, w których jest po 5 plastrów w każdym – przy czym już w końcowym “montażu” na każdy duży wafel składają się 4 plastry, a przez to na końcu zostają mi 2 luzem. W tej sytuacji albo zostawiam je aby ktoś sobie schrupał na przekąskę, albo próbuję podczas nakładania masy czekoladowej tak ją rozłożyć aby zostało jeszcze coś na końcu, do zrobienia wychudzonego wafelka z jedną tylko warstwą czekolady ^__^ )
  • mleko w proszku (jedno opakowanie zupełnie wystarcza :) )
  • kakao (ja osobiście używam tego firmy Decomoreno. Zwykłe kakao z niego też wychodzi mniamuśne :>
    Tylko broń Boże nie użyjcie czasem takiego już słodzonego! :O)
  • jedna kostka masła (200g)
  • szklanka cukru
  • 3/4 szklanki wody

Oki, skoro już mamy wszystkie składniki, przychodzi pora na przygotowanie masy!
Na początek na małym ogniu roztapiamy w garnku masło w wodzie z cukrem (lepiej nie brać jakiegoś maleńkiego garnuszka jak do gotowania mleka tylko coś trochę większego  ;) )

Jak już się ładnie nam wszystko rozpuści, trzeba to wszystko ostudzić. Żeby nie marnować czasu na zbędne czekanie, ja zazwyczaj wlewam zimną wodę do zlewu i wsadzam tam garnek. Tylko powinno się to regularnie mieszać żeby nie zrobił się korzuszek bo wtedy jest niefajnie. I oczywiście uważajcie żeby przypadkiem woda się wam do środka nie wlała xD

Kiedy ten płynta maź … no, to coś, osiągnie temperaturę pokojową, przychodzi kolej na dodawanie obiektów sypkich ;)
Osobiście nie wsypuję na raz mleka w proszku razem z kakaem, tylko zaczynam najpierw od mleka, żeby uzyskać tak na oko odpowiednią gęstość masy (czyli w tym przypadku wychodzi mi zazwyczaj jakieś 3/4 opakowania), a dopiero potem dodaję kakao. Ale tutaj ilości nie podam, bo oczywiście sprawa czekoladowistości waszego nadzienia zależy czysto od waszych osobistych preferencji smakowych :)
(jest jeszcze wersja alkoholowa, która zawiera zwyczajnie 2-3 łyżki wódki. co prawda jakiegoś nadzwyczajnego efektu to nie daje, ale zawsze pozostaje ta świadomość :} )

Na koniec oczywiście pozostaje już tylko rozsmarować powstałą masę na waflach ^__^ (w moim przypadku, zawsze smaruję pierwszy plaster po tej stronie z głębokim oczkiem, a pozotałe plastry po drugiej stronie, z tym mniejszym, co by to od nadmiaru nadzienia wafle czasem zwyczajnie się nie rozpaćkały :P )

No i DONE! :D
Teraz pozostaje tylko je zawinąć spowrotem w jakąś folię i odstawić na parę godzinek, żeby się to wszystko ze sobą pospajało. (a z żądzą pochłonięcia tego natychmiast trzeba sobie jakoś poradzić xD)
Wafle te z pewnością idealnie nadadzą się nie tylko jako domowy zapychacz, ale też spokojnie będzie można nimi poczęstować kogoś kto wpadł do Was w odwiedziny ;)
Ja osobiście uważam, że są one n do potęgi trylionbiliardowej razy lepsze od tych sklepowych!

Bon appetit! ;)

… czyli “Studencie, zaopatrz się sam!

A w każdym razie taką mniej więcej ideologię stosują uczelnie.*

Kiedy rozpoczyna się rok akademicki, pomimo pokaźnych zapasów przywiezionych z domowego zacisza, każdy biedny student nie musi wcale długo czekać by się przekonać jak szybko się owe zapasy kończą. Nawet jeśli jest to pokaźna kolekcja zupek w proszku, dań w 5 minut czy innego chemicznego ustrojstwa.
Każdy taki studencina boryka się wtedy z dosyć istotnym problemem – wydać własną gotówkę czy też…  (osoby o słabych nerwach mają szansę przestać czytać) …  zacząć się odchudzać?!.  :O
Taaaak. Dobrze wiemy, że nikt o zdrowych zmysłach by się nie posunął do tak drastycznego kroku jak wybór tej drugiej opcji.
Ale z drugiej jednak strony pieniążków też szkoda…

No i tu przychodzi z pomocą nasza kochana, (nie?)zawodna  *fanfary* Uczelnia! (tak, w takich przypadkach zasługuje na duże “U”)  *koniec fanfar*

A w jakiż to właśnie sposób? Otóż takiż to, że co jakiś czas, można dzięki niej natknąć się na ludzików, którzy na jej terenie postanowili cośtam rozpromować. I tu przechodzimy do sedna sprawy – otóż owe ludziki, na swoich małych standzikach zazwyczaj udostępniają jakieś produkty, które mniej lub bardziej nadają się do jedzenia! :D
Co prawda przeważnie są to jakieś cukierki, ale jak to mówią – że tak rzucę sobie starym polskim powiedzonkiem – darowanej kobyle w chrapy się nie luka. W końcu ziarnko do ziarnka…

A i przy okazji można się często zaopatrzyć w jakieś przybory do mazania, żeby to się zawsze miało czym w trakcie wykładów po zeszycie malować. :)
(nie wspominając tu już o innych gadżitach, które mają ściągnąć jeszcze więcej studentów do okolic standu – a nuż widelec może któryś z nich zerknie z ciekawości czego dotyczy owa promocja?. )

Takim to oto pozytywnym wydźwiękiem kończę dzisiejszą notkę! :)
A i każdemu biednemu studentowi życzę jak najczęstszego natykania się na owe okazje!

———

Ze względów oczywistych nie są tu uwzględnieni studenci, którzy nie migrowali do innego miasta w ramach studiowania :)

*W przeciwieństwie do troskliwych matek rodzicielek, które przy każdej nadarzającej się okazji próbują przemycić do walizki swojego kochanego, niczego jeszcze niepodejrzewającego (aż do najbliższej próby podźwignięcia owej walizki) dziecięcia, zapasy starczające na ledwie 2 miesiące jakiemuś małemu oddziałowi (z założeniem spożywania przez wszystkich standardowych 3 posiłków dziennie). W tym przypadku jest to raczej “Studencie, zaopatrzę cię sama!”

Re-opening

No cóż…

Na skutek kilku zarówno nie- jak i tych przewidzianych okoliczności, blog ten był chwilowo, że tak to ujmę out of order.
Ale od jutra już będę mogła się nim już bardziej należycie zajmować :)

Do usłyszenia(?) ! / zobaczenia (??) ! / przeczytania (???) !   xD

…     O__O

No w każdym razie serdecznie pozdrawiam każdego kto tu zajrzał ^__^

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.