
Jakiś czas temu zdarzyło mi się natknąć w TV na jeden amierykański program o wielce natchnionej nazwie “Say yes to the Dress“. Otóż nie wiem jakie licho mnie podkusiło, żeby mimo wszystko, wbrew wszelkiej logice, pozostawić ten kanał. Być może była to bardziej kwestia tego, że i tak w TV nie leciało nic ciekawego – a nuż może będę się mogła pośmiać z przewspaniałych amerykanów, którzy wszystko mają pierwsza klasa, picuś glancuś. (a przynajmniej oni uważają, że tak mają ;) )
No dobra. Zaczyna się.
Już od pierwszego ujęcia widać, że jedyną interesującą rzeczą jaką może zaprezentować ten program potencjalnej widowni (w przeważającej części – płci tzw. pięknej) są jedynie kolejne egzemplarze sukni ślubnych, jedne lepsze inne gorsze (nie będę się wdawała tutaj w szczegóły, bo jak to wszyscy wiemy: jeden lubi ser szwajcarski a inny jak mu skarpety pachną ;) ) , bo niestety, jak z przykrością przyszło mi to po chwili zauważyć, inteligencji w pannach młodych, które wybrały się na łowy wymarzonej sukni, po prostu nie da rady się doszukać.
Klientki były przeróżne, od drobnych po te masywniejszej budowy, od jasnej karnacji po ciemną, ale ich zdecydowaną większość (poza na prawdę nielicznymi wyjątkami) łączyła jedna rzecz – wszystkie z nich chciały wyglądać “jak księżniczka”. I tutaj moja konsternacja… Ale Halo?. One się szykują do ślubu czy do koronacji??? O_o (było nawet parę takich co rzeczywiście potem nawet korony/diademy przyodziały)
Taaak. O~~kej =__=
Na dodatek wszystkie jakby wyuczyły się wspólnej kwestii :D Obowiązkowym zwrotem były: (owo wspomniane już) “Czuję się jak księżniczka” oraz “Zakochałam się w tej sukni!”. Przy ceremonialnym akompaniamencie płaczów matki, babki, siostry, kuzynki, psiapsiółek i kogo-tam-jeszcze-ze-sobą-wzięły :P
Przynajmniej personel salonu był (nieco ;D ) normalniejszy.
PS1: Jak mnie natchnie to może będzie ciąg dalszy moich relacji dot. tego przewspaniałego programu ;)
PS2: Obrazek oczywiscie nie jest mój. Znaleziony za pomocą wójka Googla ;) Wydawał mi się odpowiedni do tematu tego wpisu.
Dodaj do ulubionych:
Bądź pierwszą osobą, która doda ten wpis do listy ulubionych.