Najnowsze wpisy »

Recenzje

Książki, muszę przyznać, są nieodłącznym elementem mojego skromnego bytu. Od najmłodszych lat liczne popołudnia, ba nawet całe dnie (!), spędzałam na czytaniu. Wybierałam przeróżne lektury, chociaż jak nie przystało na dziewczynkę, preferowałam beletrystykę raczej skierowaną do tego męskiego grona. Walka, krew, roboty, a nawet długie opisy przyrodnicze nie były mi straszne.
Z tego też powodu zdecydowałam, że utworzę na moim blogu kolejny dział, w którym będę zamieszczała recenzje przeczytanych przeze mnie książek.

Jako, że niestety ze względu na moje studia mam trochę ograniczony czas na czytanie książek z najmniejszą chociaż fabułą, wpisy w tym dziale będą się pojawiały zapewne niezbyt często. Chociaż – kto wie? Może jakoś podołam :)

W każdym razie pierwszy wpis w tym dziale pojawi się już niedługo!

Resuscytacja…

… bloga  :)

Wiem, wiem… Powinnam była to zatytułować inaczej, bo będą tutaj błądziły osoby, które zupełnie czego innego szukały.
Ale co tam :)

 

Nowy layout, nowe widgety, nowy wpis…
Dużo rzeczy nowych jak widzicie :)

U mnie działo się w sumie też sporo i do tego dużo nowego. Dużo zajęć dodatkowych (jak by mi kto kazał, powiecie  ;P ) , dużo pracy, dużo pomysłów, a mało czasu :D  (jak zawsze xD)

Przez ten czas się także wiele zmieniło. Mieszkanie, grono znajomych (zwłaszcza liczebność, ale to na plus :> ), fryzura :D (ale tylko na chwilę :P), gust muzyczny…
…ale i podejście do życia. (no, przynajmniej trochę)

I dlatego też resuscytację tego bloga zaczynam od najbardziej rzucającej się w oczy rzeczy – czyli layout-u …

 

Za mało czasu, za dużo rzeczy do zrobienia, za dużo obowiązków i znów za mało czasu.
To wszystko podsumowuje krótko przyczyny mojej dłuższej nieobecności i najprawdopodobniej rzadkiego zamieszczania wpisów przez najbliższy czas.

Ale będę twarda nie miętka i dam sobie radę!
Trzymajcie kciuki! :>

 

Dlaczego dzień nie trwa jakieś8 godzin dłużej??? Why god, WHY?!!!

Typowy chłodny zimowy dzień.

Misja – oddać książkę do biblioteki.

Jako, że niespodziewanie pojawiły się chęci – co się ostatnio rzadko zdarza – tako też Mieszadło postanowiło wziąć przy okazji ze sobą aparat (fotograficzny żeby nie było).

Mission Get Rid Of That Book succesfully accomplished.

Dalsza akcja dzieje się po drodze do domu.
Oczywiście zaraz po opuszczeniu biblioteki, główna bochaterka przechodzi do bacznego obserwowania mijanego otoczenia.

Interesting object spotted!

Głowna przeszkoda – śnieg, w który zapadało się po kolana  (Dzięki Bogu za te wysokie buty!!!)
Ale to nic! Mieszadło brnie w zaspę, gdyż jest wybitnie zdeterminowane do zrobienia dzisiaj jakichś zdjęć.

Agent M. zaczaja się na obiekt A i wyjmuje niezbędny sprzęt.

Pstryk! …  Ehh, za jasne.

Pstryk! …  Kurcze, rozmazane.

Pstryk!bzzzzt…. Koniec baterii.

O’___’O

Ha HA! I tu cię mam!

Mieszadło wyjmuje z torebki zapasowe baterie. Ponownie włącza aparat.

Bzzzzt…  Aparat tupnął wyimaginowaną nogą i zaciął się stwierdzając w głębi technologicznej duszy, że mu za zimno.

D:

Epic fail followed by Facepalm

Agent M. wracając do domu po nieudanej akcji w połowie drogi zatrzymuje się, odwraca… „Jeszcze tu wrócę!”

…to bym zapewne się nie pakowała w takie g… jakie mnie po weekendzie przez najbliższy semestr czeka ;p

Oczywiście kierując się dobrymi chęciami (którymi nie niebo się brukuje) pomyślałam sobie, że czemu by nie skorzystać z pewnych możliwości jakie daje mi moja uczelnia i tak sobie skomponować plan studiów co bym mogła się opierdalać w ostatnim semestrze i na spokojnie przygotować do licencjatu.

Co gorsza, że kasy ostatnio mi zaczęło nadmiernie ubywać, wpadłam na pomysł godny bajkowego Dobromira coby to jakichś korków zacząć udzielać. W sensie korepetycji ofkors, bo do zamykania napojów procentowych mnie nie ciągnie.  Jeśli już to można by się nad otwieraniem zastanowić  ;)  Ale w drugą stronę nie idzie.
Ale wracając do tematu – akurat niedawno znalazł mi się ochotnik (człowiek nie wie na co się naraża :d ), więc dodatkowe 2 godziny z życiorysu naszykowane do wycięcia (plus czas spędzany na sprawdzaniu i tych wszystkich przygotowywaniach. właściwie gdyby wziąć pod uwagę to wszystko – to dwa plusy)

Tak więc koniec końców czeka mnie już po tym weekendzie radosnych 15 przedmiotów, które się zakończą bajkowymi 15 egzaminami plus korek znaczy – wisienka na tym przepysznym torcie, którego nie muszę dalej opisywać.

To se zaplanowałam :P

Teraz przy życiu utrzymuje mnie jedynie myśl, że to będzie ostatni semestr gdzie czeka mnie taka harówa :P

Na milsze zakończenie cytat dnia: „Uniwersytety są skarbnicami wiedzy: studenci przychodzą ze szkół przekonani, że wiedzą już prawie wszystko; po latach odchodzą pewni, że nie wiedzą praktycznie niczego. Gdzie się podziewa ta wiedza? Zostaje na uniwersytecie, gdzie jest starannie suszona i składana w magazynach.” T. Pratchett